Ubraniowy savoir vivre
Skoro już wiemy jak się nie ubierać do pracy, zastanówmy się co włożyć na siebie, by nie wywoływać uśmieszków pod nosem wśród ludzi, z którymi przyszło nam pracować.
Każda praca rządzi się swoimi prawami, w jednej jest mile widziany styl bardziej elegancki, inne mają większą swobodę w doborze ubrań.
Ta dowolność doprowadzić może do zguby, więc lepiej znać podstawowe zasady savoir vivre ubraniowego i trzymać się kilku określonych zasad. Zaręczam że ubrania do pracy nie muszą być nudne, jeśli umiemy właściwie je zestawić. Można być ubranym stosownie do okoliczności a jednocześnie nie tracić nic ze swej kobiecości, być nadal seksi.
Zasada numer jeden mówi, ze warto postawić na klasykę, która nigdy nie zawodzi i jest modna bez względu na rodzaj wykonywanego zawodu. Osoby tak ubrane budzą zaufanie. Bardzo ważne jest tzw. pierwsze wrażenie. Stringi wystające ze spodni w miejscu pracy są czymś nie do pomyślenia. Praca to nie dyskoteka, a takowy strój nie jest sexy.
Zasada numer dwa mówi o tym, by zakładać rzeczy, które leżą na nas prawie idealnie, tzn, nie mogą być ani za duże, ani za małe.
Kuse sweterki przed pępek i bluzeczki na frywolnych ramiączkach są niedopuszczalne. Tak samo jak wspomniana już wcześniej bielizna, która wystaje spod ubioru. Tak możemy się ubrać po pracy, w niej zaś należy trzymać klasę. Duże i prestiżowe korporacje wiedzą jak ważny jest wygląd, a ich pracownicy są zazwyczaj wzorcowo ubrani, gdyż inaczej straciliby posadę.
Jeśli patrzeć w ten sposób, to ilość zarabianych pieniędzy i prestiż firmy wymusza określony look.
Ludzie tam pracujący trzymają poziom estetyczny, bo wiedzą, że tylko swymi umiejętnościami i wiedzą merytoryczną mogą zasłużyć na awans. Przerysowany wygląd to ostatnia rzecz, którą chcieliby zwrócić na siebie uwagę. O kolejnych gafach ubraniowych, które czynią Cię antyseksowną w następnym artykule. Zapraszam!